Nawyk samodeprecjacji

Są ludzie, którzy wciąż za coś przepraszają, wciąż robią mało pochlebne uwagi na swój temat. Dlaczego? Bo ciągną z tego uboczną korzyść. Rozpatrzmy tę sprawę na przykładzie. Pan X po normalnym dniu pracy odczuwa oczywiście zmęczenie, niewielkie jednak, sądząc po nader energicznym tonie, którym prowadził ostatnią przed wyj­ściem rozmowę telefoniczną. Zamyka biuro i jedzie do domu. Kiedy po wprowadzeniu samochodu do garażu ukazuje się na ścieżce wiodącej do drzwi wejściowych, widzimy nagle innego człowieka. Patrząc na jego przygar­bione plecy oraz smętnie obwisłe ramiona, można by przy­puszczać, że znienacka przygniotła go śmiertelna niemoc. W domu, nie czekając nawet aż żona poda mu coś do picia, opada ciężko na fotel.

Co się właściwie stało? W tym konkretnym wypadku przyczyną owej dramatycznej zmiany jest żona, a ściślej mówiąc, jej nadmierne współczucie dla wyczerpanego straszną harówką męża. Pani X zawsze wita małżonka z najwyższą atencją, a później roztacza wokół niego at­mosferę czułości, przekonana, że nieszczęśnik ma za sobą prawdziwie morderczy dzień pracy. Skutek? Mąż, wraca­jąc do domu, jest rzeczywiście bardzo zmęczony. Nie znaczy to wcale, że popełnia świadomą nieuczciwość, że odgrywa przed żoną komedię, myśląc: ?Czuję się świetnie, ale zobaczmy, czy nie zyskam jakichś ekstra względów, jeżeli będę udawał wykończonego”. Nie, pan X tak nie myśli, on naprawdę w drodze z garażu do domu zaczyna odczuwać straszliwe zmęczenie. Ale faktem jest przecież i to, że ma z tego uboczną korzyść.

Ciało ludzkie zdolne jest do zaskakujących reakcji w odpowiedzi na określone potrzeby emocjonalne swoje­go właściciela. Możemy więc odczuwać nawet nieznośny ból fizyczny, jeśli wyłącznie w ten sposób udaje nam się wyłudzić miłość czy współczucie. Nasz pan X już w drzwiach zaczyna opowiadać żonie, jaki to jest zmęczo­ny. Wielokrotnie powtarza, ile miał dziś stresujących sy­tuacji, używając przy tym takich określeń, jak: ?zmęczo­ny”, ?zmordowany”, ?zestresowany”, ?wykończony”. Nie ma się co dziwić, że ledwo chodzi – w jego świadomości dominują przez cały wieczór te negatywne myśli. To one sprawiają, że czuje się coraz bardziej zmęczony. Przed dziewiątą zasypia na tapczanie jak nieboszczyk.

Jak zmienić tę sytuację? Dokonać radykalnego zwrotu w treści i przebiegu własnych myśli. Pan X może na przykład powiedzieć sobie coś takiego:

?Miło wracać do domu po długim dniu. Dzisiaj czuję się dobrze. W żadnym razie nie poddam się zmęczeniu. Nawet słówkiem nie wspomnę Margie, że się naharowałem czy że mam dosyć. Kark mi trochę zesztywniał, ale to nic, wystarczy małe krążenie głową. Przeszło. Jak wspaniale wygląda traw­nik przed naszym domem. Muszę powiedzieć Margie, że te nowe kwiatki są bardzo ładne. Jej samochód stoi w garażu. Jejku, jak to dobrze mieć żonę, która zawsze jest w domu i czeka! Idę o zakład, że dzisiaj się z nią pokocham. Po tylu latach małżeństwa Margie wciąż mnie podnieca. Dzięki Bo­gu, że to moje ciało nieźle jeszcze funkcjonuje, jak na swój wiek. O tak, jest za co dziękować Bogu. Dzisiaj daruję sobie drinka. ?Odprężacz? mi niepotrzebny, a po alkoholu czło­wiek robi się senny. Tak, to dobra decyzja. Postępuję słusznie. Zapamiętam, że powinienem uroczyście poklepać się za to po ramieniu. No! Z garażu do domu przejdę sobie lekko tanecz­nym krokiem. Margie zasługuje na trochę wesołości, a nie żeby stale robić z niej studnię udręczeń. O rany, jak ja tę kobietę kocham! No i proszę, trochę zachęty, parę stanow­czych słówek i zaraz lepiej się czuję. O, dużo lepiej. Ludzki mózg to naprawdę potężna maszyneria!”

Jeśli ktoś uzna, że przytoczony monolog w jego uszach brzmi nieco fałszywie, niech dostosuje go do własnych potrzeb. Należy tylko podjąć świadomą decyzję, że musi się w nim znaleźć strumień zachęcających wypowiedzi, nasy­conych entuzjazmem, witalnością, ale i realizmem. Skutek może okazać się tak zdumiewający.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.