Praca nad swoimi myślami

Słynny Ulisses Jamesa Joyce’a, arcydzieło literatury światowej, to artystyczne odbicie strumienia świadomości przepływającego w ciągu doby przez psychikę Leopolda Blooma i paru innych postaci. Powieść Joyce’a w sposób niesłychanie klarowny dowodzi tej oto prawdy, że czło­wiek, nawet milcząc, nieustannie prowadzi konwersację, w której sam jest dla siebie partnerem.

Gdybym mógł jakimś cudem zainstalować urządzenia podsłuchowe w głowach moich pacjentów, ręczę, że prze­ważająca większość ich całodziennych wypowiedzi kiero­wanych pod własnym adresem miałaby zabarwienie nega­tywne. ?Znowu dziś za późno wstałem – jak zwykle”; ?Jakie okropne mam dzisiaj włosy”; ?Ale głupio palnąłem. Teraz ona pewnie pomyśli, że ze mnie kompletny osioł”. Wiele tysięcy takich myśli przelatuje co dzień każdemu przez głowę, nic też dziwnego, że w rezultacie zaczynamy coraz gorzej o sobie myśleć.

Właściwym sposobem budowania atmosfery sprzyjają­cej wzmacnianiu pewności siebie będzie ćwiczenie zmienia­jące tonację naszego monologu wewnętrznego – nadające mu bardziej przyjazny charakter.

ZASTĄP SAMOKRYTYCYZM PRZEKONANIEM O WŁASNEJ WARTOŚCI.

Warto posłużyć się przy tym starannie przemyślaną metodą Donalda Meichenbauma, która prowadzi właśnie do tego celu, to jest do zmiany treści naszych wewnętrz­nych myśli. Oto przykład. Poniższy tekst obrazuje podej­ście bardzo impulsywnego i samokrytycznego dziecka do zadania, które trzeba wykonać w czasie lekcji:

?Ojejku, ale to trudne! Na pewno wszystko tu poplączę. No i nie mówiłem? Zawsze muszę zrobić jakiś błąd… nigdy nie umiałem rysować. Ach, ty głupku, tu trzeba było pociąg­nąć w dół! Pani od razu zobaczy, że wymazywałem. Wy­gląda na to, że wszystkim idzie dobrze, tylko u mnie taki groch z kapustą. Starałem się jak najlepiej, ale nie wyszło.”

A oto, jak zdaniem Meichenbauma powinno przema­wiać do siebie to samo dziecko:

?No dobrze, co to ja mam zrobić? Aha, skopiować ten rysunek inną kreską. No to pomalutku, trzeba uważać. Dobra, pociągnij tę linię w dół, jeszcze w dół – fajnie. Te­raz w prawo – o tak! Teraz w dół jeszcze troszkę – i w le­wo. Dobrze, na razie idzie mi nieźle. Tylko pomału. Teraz z powrotem do góry. Nie, miało być w dół. Teraz w po­rządku. Trzeba tylko ostrożnie zetrzeć tę linię… ostrożnie. Dobra, a teraz w dół. Koniec, udało mi sią.”

Opisana powyżej metoda może w istotnym stopniu przyczynić się do przebudowania naszego wizerunku wewnętrznego.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.