Źródła samokrytycyzmu

Któż nauczył nas tych wiecznych do siebie pretensji? Oczywiście bliższe i dalsze otoczenie. Pamięć jednostki magazynuje tę niewyobrażalną liczbę negatywnych komu­nikatów słownych płynących z ust rodziców, nauczycieli, starszego rodzeństwa w całym procesie przekształcania dziecka w istotę społeczną. Tak dokładnie przyswajamy sobie lwią część tych komunikatów, że wchodzą one na trwałe w ogólny schemat naszych wewnętrznych cało­dziennych rozmów. ?Dlaczego zawsze się spóźniasz?”; ?Co się z tobą dzieje? Chcesz to rozlać?”; ?Tędy, idioto!”; ?Nie umiesz nawet złapać tej piłki?”

Pewnego razu wracałem późnym wieczorem z Dallas – gdzie miałem jakąś prelekcję – do Los Angeles. Była to chyba moja najdłuższa w życiu podróż samolotem. Tuż za mną siedziała jakaś pani z trzyletnią córeczką. Dziecko kaprysiło, na co matka reagowała irytacją:

–    Nie potrafisz przez chwilę usiedzieć spokojnie?

–    Nie, wcale nie musisz iść do ubikacji. Nie męcz mnie.

–    Mam cię naprawdę dosyć.

–    Jeśli nie przestaniesz się tak zachowywać, to zaraz ci przyleję.

W miarę zbliżania się do Los Angeles zdenerwowa­nie matki rosło, a jej wypowiedzi stawały się coraz os­trzejsze:

–    Ach, ty mała zarazo! Cicho bądź!

–    W całym samolocie nie ma drugiego tak nieznośnego bachora. Zamknij się w tej chwili!

-Czekaj, ty paskudne, złośliwe dziecko! Jeżeli się zaraz nie uspokoisz, to cię zaprowadzę do ubikacji i spusz­czę takie lanie, że do końca życia popamiętasz!

Ja miałem ochotę powiedzieć temu dziecku:

–    To nieprawda, kochanie, nie jesteś złośliwa. Po pros­tu tylko zmęczona, tak jak i twoja mamusia.

Wszak ten rwący potok poniżających komunikatów nieuchronnie wnikał w psychikę dziewczynki, by w przy­szłości stać się trwałym elementem jej wewnętrznego mo­nologu myśli.

Tak, to od ludzi z zewnątrz uczymy się oceniać samych siebie, przyjmując ich opinie za własne. Część psychologów idzie nawet dalej, utrzymując że całą wiedzę o sobie czer­piemy wyłącznie z reakcji innych ludzi wobec nas i naszych zachowań. ?Masz kłopoty z matematyką, prawda?” – powie ktoś starszy, większy i mądrzejszy, i dziecko w sposób na­turalny uznaje to za prawdę. W rezultacie już do końca życia na widok kolumny liczb uruchamia się automatyczna re­akcja: ?Pamiętaj, zawsze miałeś trudności z matematyką”.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.