Potrzeba miłości

Człowiek stworzony jest do miłości, ja jednak z przy­krością stwierdzam, że wielu moich pacjentów o tym nie pamięta. Zadają sobie oni mnóstwo trudu z wyszukiwa­niem rozmaitych uczonych metod służących budowaniu obrazu własnej osoby, umacnianiu pewności siebie, nie przywiązując zarazem należytej wagi do tego, co mogłoby stać się dla nich najłatwiej dostępnym źródłem życzliwej pomocy – mam tu na myśli serdeczną przyjaźń. Gdy im się to powie, wynajdują setki wymówek: są zbyt zajęci, przy­zwyczaili się obywać bez niczyjej pomocy, nie potrafią zaufać ludziom, są samotnikami z wyboru. Ale jest to przecież tylko klasyczna zasłona dymna skrywająca silne aż do bólu pragnienie: kochać i być kochanym.

Ludzie często popełniają dość podstawowy błąd, uwa­żając, że jedynym sposobem zapewnienia sobie szczęścia w życiu będzie znalezienie odpowiedniego męża czy żony, całkowicie zaś pomijają w swych rozważaniach jakże is­totną dla człowieka sferę przyjaźni. W rzeczywistości rzadko się zdarza, aby ktoś, kto nie zaznał trwałej przyjaźni był dobrze przygotowany do związku o charakterze seksu­alnym. Małżeństwo nie jest konieczne do szczęścia (pew­nie dlatego nie jest obowiązkowe), ale pewna doza miłości owszem, a tę naprawdę można znaleźć we właściwym związku przyjacielskim. Zachodzi tu zresztą ciekawy pa­radoks: osoba, która dzięki prawdziwej, opartej na solid­nych podstawach przyjaźni z przedstawicielem tej samej płci zaczyna uwalniać się od napięć – przestaje bowiem zamartwiać się tym, czy znajdzie wymarzonego partnera życiowego – okazuje się nagle ku swemu zdziwieniu dużo bardziej atrakcyjna dla płci przeciwnej.

Istnieje i inna przyczyna, dla której należy kłaść raczej nacisk na przyjaźnie niż na romanse: biorąc pod uwagę realność takich zjawisk, jak rozwód i śmierć, większość nas zmuszona będzie przeżyć przynajmniej część życia bez współmałżonka. Dlatego kiedy ktoś mi mówi, że nie po­trzebuje przyjaciół, bo jedynego i najlepszego przyjaciela ma w żonie, przyjmuję tę deklarację bez szczególnego entuzjazmu. Uważam, że ten człowiek nie docenia ważno­ści zdrowych głębokich przyjaźni. Jest przecież rzeczą stwierdzoną, że pojedyncza osoba w żaden sposób nie może wypełnić wszystkich naszych potrzeb emocjonal­nych. Oczekiwać tego od współmałżonka to wymagać rzeczy niemożliwych. A co będzie, gdy broń Boże, zabrak­nie ukochanej żony? Boję się o tym myśleć. Tak, partner małżeński powinien być najlepszym i najbliższym przyja­cielem, ale na pewno nie jedynym.

Jak więc stworzyć sobie krąg trwałych przyjaźni? Większość moich pacjentów uważa, że cały problem tkwi w znalezieniu takiego miejsca, w którym można by poznać nowych ludzi. Nie o to jednak chodzi. Sprawa polega nie na nawiązywaniu nowych znajomości, ale na pogłębianiu tych już istniejących. Mamy znajomych, których można podnieść do rangi przyjaciół, i takich przyjaciół, którzy zasługują na awans do grona ?serdecznych”. Być może, na pozór łatwiej rozpocząć wszystko od początku z kimś no­wo poznanym, ale najczęściej bywa tak, że najlepsze, najprawdziwsze źródło miłości bije w doskonale znanym nam kręgu rodziny i przyjaciół.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.