Ciało, które się starzeje

Mam sporo pacjentów po sześćdziesiątce. Często po­padają oni w depresję na widok spustoszeń fizycznych, których przyczynami są wiek i choroby. Narasta w nich też negatywna postawa wobec samych siebie. U ludzi cho­rych, którym silne niegdyś ciała odmawiają teraz posłu­szeństwa, negacja ta przejść może nawet w samo odrazę. Osoby takie potrzebują kontaktu fizycznego bardziej teraz niż kiedykolwiek. Skąd w ogóle wzięło się przekonanie, że ludzie niedołężni, zamknięci w domach opieki, ci, któ­rzy nie odbywają już stosunków seksualnych nie potrze­bują też już żadnych pieszczot, dotykania, żadnej afirmacji fizycznej?

Opowiadała mi pewna pani o ostatnich tygodniach życia jej 80-letniego ojca umierającego na raka. Ich do­tychczasowe stosunki były raczej napięte, teraz godzinami przesiadywała w pokoju ojca – wydawało się zresztą, że oboje jednakowo tego pragną. ?Nie zawsze znajdowałam słowa, które mogłyby mu ulżyć w cierpieniu – zwierzyła mi się – więc przynajmniej masowałam mu stopy.”

Jakież to wymowne! Gdy sprowadzić rzecz do katego­rii elementarnych, dotyk taki mówi: .Jesteś wciąż godny miłości, jesteś ważny, istniejesz, jesteś tutaj”.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.