Niezasłużone poczucie winy

Wszyscy doradcy w naszej klinice to ludzie o świato­poglądzie chrześcijańskim, dlatego wśród pacjentów zwracających się do nas o poradę wiele jest osób bardzo religijnych, nierzadko przesadnie dla siebie surowych. Ele­mentem tego syndromu bywa często depresja. Niektórym z moich pacjentów powodzi się całkiem dobrze, można by nawet powiedzieć, że mają wszystko, a jednak prześladuje ich dziwne poczucie winy.

To, że nazywamy siebie ludźmi wierzącymi, nie uwal­nia nas automatycznie od neuroz. Pewna pacjentka dr. Cecila Osborne’a, poddana przez niego terapii grupowej, powiedziała nawet ze śmiechem: ?Byłam kiedyś straszliwą neurotyczką; teraz po przyjściu do Kościoła też jestem neurotyczką, tyle że chrześcijańską”.

Grupa zawtórowała jej śmiechem. Ludzie ci rozumieli aż za dobrze, że samo przyjęcie zasad chrześcijańskich nikomu tak zaraz nie zlikwiduje jego problemów. Przeciw­nie, można by się czasami spierać, czy nie jest aby od­wrotnie, bo przecież równocześnie z narastaniem religijne­go zaangażowania wrażliwsze staje się też sumienie, co z kolei obniża szacunek dla samego siebie. Takie rozumo­wanie byłoby jednakowoż nie tylko zbytnim uproszcze­niem, ale i pomieszaniem dwóch pojęć: prawdziwej wiary i chorobliwej religijności. Z chorobliwą religijnością ma­my do czynienia wtedy, gdy obniża ona wartość człowieka w jego własnych oczach, każe mu wciąż źle o sobie my­śleć, popycha go do systematycznego wymierzania sobie kar. Prawdziwa wiara natomiast wykazuje człowiekowi różnicę między winą rzeczywistą i urojoną, a następnie doprowadza go do oczyszczenia w Chrystusie, nie wydaje go na pastwę wiecznych wyrzutów sumienia. Głównym celem niniejszego rozdziału jest właśnie zaznaczenie róż­nic między tymi dwiema postawami oraz omówienie na­szej kolejnej zasady, która brzmi:

POZBĄDŹ SIĘ NIEUZASADNIONEGO POCZUCIA WINY.

Mówiąc o uwolnieniu się od poczucia winy, trzeba zacząć od uwypuklenia różnic między tym stanem emoc­jonalnym a pokrewnym mu uczuciem wstydu. Za pomoc niech posłuży tu wywód Willarda Gaylina zawarty w je­go książce Feelings (Uczucia). Wstyd – dowodzi autor – o wiele bardziej łączy się z faktem publicznego ujawnie­nia danego incydentu czy postępku niż prawdziwe poczu­cie winy. Kierowca czekający na wypisanie mandatu za naruszenie przepisów drogowych odczuwa wstyd, bo prze­jeżdżający obok inni użytkownicy jezdni przyglądają mu się z mieszaniną rozbawienia i kpiny. Można również na­jeść się wstydu przez niewiedzę: na przykład przychodząc w zwykłym ubraniu na uroczyste przyjęcie. Tak więc wstyd i zakłopotanie wiążą się zawsze z publicznym oś­mieszeniem – którego każdy oczywiście usilnie stara się unikać – nie zawsze zaś są rezultatem niewłaściwych po­stępków. Nieodpowiednio ubrany uczestnik przyjęcia czu­je się po prostu głupio, kierowca ukarany mandatem może czuć się winny lub nie.

Przeciętny człowiek demonstruje pewną liczbę zacho­wań, których sam nie uważa za złe, wie jednak, że gdyby wyszły one na jaw, ściągnęłyby na niego dezaprobatę, czy nawet karę. Wspomniany incydent drogowy to klasyczne przyłapanie na gorącym uczynku: boimy się tego jak ognia. Nie zgadzamy się z zasadami, według których ocenia się nasze postępowanie (przykładowo: przekroczyliśmy doz­woloną szybkość, ale uważamy, że ograniczający ją prze­pis jest nieżyciowy), a dla uniknięcia ewentualnej odpo­wiedzialności gotowi jesteśmy zadać sobie niebywale du­żo trudu.

Wstyd i wina mają w sobie wiele wspólnej zawartości emocjonalnej, nie jest ona jednak identyczna. Słysząc na autostradzie wycie syreny policyjnej, kierowca odczuwa gwałtowny ucisk w dołku: Ale wpadka! Trzeba będzie wy­słuchać upomnień funkcjonariusza (a któż lubi być strofo­wany!) i jaki wstyd przed ludźmi! Że też dałem się tak głupio złapać, do licha, na dodatek jeszcze ta grzywna! Ów ładunek emocji może wciąż jeszcze nie zawierać poczucia winy. Dla wykrycia jego obecności Willard Gaylin proponuje prosty test. Jeśli na odgłos syreny zaczyna ściskać nas w dołku, po czym natychmiast odczuwamy ulgę widząc, że policjant wyprzedza nasz samochód, by zatrzymać porsche, które przed chwilą wyrwało się do przodu, znaczy to, że nie czuliśmy winy, tylko strach. Jeżeli jednak nęka nas trochę sumienie z powodu przekroczenia szybkości, jeśli jesteśmy nawet z lekka rozczarowani tym, że nas nie złapano, wtedy rzeczywiście doświadczamy poczucia winy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.