Uwolnienie od poczucia winy

Leslie Weatherhead, wielki duchowny anglikański, pisze:

Miłosierdzie Boskie jest najpotężniejszą w świecie ideą terapeutyczną. Ktoś, kto prawdziwie wierzy, Że Bóg udzielił mu przebaczenia, potrafi też wyzwolić się Z neuroz.

Choć pogląd ten może wydać się niektórym trochę zbyt optymistyczny, to prawdą jest, że dano nam możliwość przyjęcia całkowitego odkupienia, że wyznawanie grze­chów Bogu to nasz obowiązek, i wreszcie że takie praktyki doskonale służą nie tylko zdrowiu duchowemu, ale i psy­chicznemu.

W tym wszystkim tkwi jednakże pewien poważny problem: wyznajemy grzechy, prosimy Boga o przebacze­nie, a potem ledwo powstajemy z klęczek, znów zarzuca­my na plecy wiązkę winy z powodu dopiero co wyznanych grzechów i odchodzimy, uginając się pod jej nieznośnym ciężarem. A przecież trzeba je było pozostawić przed Bo­giem. Pismo Święte mówi wyraźnie, że akt przebaczenia mieści w sobie zarówno ideę zrozumienia, jak i dalszego działania. Dowiadujemy się oto, że od tej chwili możemy żyć pełnym życiem, przeszłość zaś pozostawić za sobą. Mówi o tym święty Paweł: ?(…) to jedno czynię: zapomi­nając o tym, co za mną, a wytężając siły ku temu, co przede mną, pędzę ku wyznaczonej mecie (…)” (Flp 3,13-14). Eleonora Roosevelt zapytana, dzięki czemu zdołała tak wiele osiągnąć, odrzekła: ?Nie tracę czasu na żale”.

Dlaczego więc wciąż przytłaczają nas wyrzuty sumie­nia, dlaczego tak ciężko się oskarżamy? Cóż, w wielu wypadkach czynimy to po prostu z przyzwyczajenia. Jeśli zatem żyjemy w rodzinie, która nas nieustannie strofuje, poniża, zgłasza do nas pretensje, trzeba wymóc na jej członkach, żeby przestali to robić. Jeśli uczęszczamy na nabożeństwa, na których duchowny motywuje postępowa­nie wiernych strachem i poczuciem winy, należy może zmienić otoczenie i chodzić do takiej wspólnoty, gdzie miłość i łaska Boża stawiane są na właściwym miejscu. Nawiasem mówiąc, wina to bardzo prymitywny sposób motywowania zarówno dzieci, jak i wiernych, ale też nie­zwykle skuteczny. Jeśli rodzicom uda się wszczepić dzie­cku poczucie winy za to, że ich zasmuciło bądź wyrządziło przykrość, malec w przyszłości gotów będzie zrobić dla nich wszystko. Dzieckiem da się manipulować jak mario­netką – wystarczy widok przekonywająco zbolałej twarzy rodzica.

Opiekowałem się jakiś czas młodym inżynierem, który na własną rękę zdołał odkryć liczne powody swych zwąt­pień, mimo to długo nie mógł pozbyć się ogromnej niena­wiści do samego siebie. Opowiedział mi sen, dzięki które­mu zrozumiał, że nosi w sobie ?automatycznego krytykanta”. Wydawało mu się, opowiadał, że to prawie realna istota, sącząca mu do ucha same tylko myśli negatywne, myśli wywołujące poczucie winy, i to w chwilach, gdy zabiera się do czegoś ważnego. Postanowił więc bronić się, tak jakby walczył z realną istotą i doznał zdumiewającej ulgi – nareszcie poczuł się wolny.

Istnieje też możliwość dokonywania zmian w całym zbiorze sądów o sobie, inaczej mówiąc, pewnego zwrotu w ich treści i zabarwieniu emocjonalnym. Jeden z moich przyjaciół, zresztą wzór rodzicielskiej sumienności, miał sporo kłopotu z butowniczym synem. Przyjaciel obwiniał siebie za kiepskie wychowanie chłopca, nie szczędząc samemu sobie nader surowych zarzutów. Odbiło się to na jego zdrowiu – chudł, nie mógł sypiać. Poszedł w końcu do psychoterapeuty, zwolennika racjonalno-emocjonalnej szkoły myślenia. Ten już po dwóch spotkaniach doszedł do następujących wniosków:

– Słyszę, że wygłasza pan do siebie następujące sądy:

1. Mój syn nie chce się ze mną porozumieć.

  1. Musiałem zrobić coś, co źle wpłynęło na Curta, ale on mi tego nie powie.
  2. Nasze wspólne wycieczki, mecze piłkarskie i inne łączące nas sprawy przeminęły nieodwołalnie.
  3. Jest mi tak strasznie przykro i nigdy już się tego nie pozbędę.

Przyjaciel szczerze się zdumiał: Jak to, po dwóch zaledwie sesjach psychoterapeuta tak trafnie podsumował jego skryte przeświadczenia? Przyznał się jednak, że istot­nie wciąż to sobie powtarza w myślach. Rada terapeuty brzmiała: niech pan wprowadzi następujące zmiany do tych zdań i do nich kieruje swe myśli, oczywiście pod warunkiem, że logicznie myśląc, uznaje pan za słuszne nie zważając na swoje emocje. Proszę spojrzeć na poniższe zdania i zauważyć, że nie doszło tu do całkowitej zmiany punktu widzenia – ze skrajnie negatywnego na zbyt pozy­tywny – sprzeciwiałoby się to bowiem temu, co przyjaciel mój uznawał za prawdę, nastąpił jednak zasadniczy zwrot w sposobie myślenia.

  1. Mój syn i ja mamy trudności w porozumiewaniu się ze sobą, może jednak znajdziemy jakiś sposób.
  2. To Curt postanowił się tak zachowywać, chociaż my z Joan mamy w tym też swój udział. Nie może mi powie­dzieć, co takiego zrobiliśmy, bo nie wie; tkwi to w jego podświadomości.
  3. Uleciało nam wiele cennych spraw, ale można i trze­ba je będzie przywrócić.
  4. Strasznie mi przykro; oczywiście pragnę pozbyć się tego uczucia i wiem, że są na to sposoby.
Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.