Wina jako forma ucieczki

W poważnych badaniach psychologicznych poświę­conych winie mówi się o niej jako o sposobie wyłudzania pewnych dodatkowych korzyści. Może to być niewiele więcej, jak tylko próba zwrócenia na siebie uwagi lub zawoalowany komunikat: ?Zauważ, jakie mam wrażliwe sumienie”. ?Nie myśl, że postępuję tak z głupoty; dobrze wiem, że to, co robię, jest złe.” Oliver Wendell Holmes pisze:

Dopraszanie się wybaczenia na siłą – to nawyk wprost beznadziejny, taki, z którego rzadko udaje się kogoś wyleczyć. To zwykły egotyzm, tyle że na opak. W dziewięciu przypadkach na dziesięć o wadach takiego czło­wieka dowiadujemy się z jego błagalniczych tyrad. Czyż nie jest przejawem skrajnego zarozumialstwa nadawanie swoim drobnym grzeszkom tak wielkiej wa­gi, żeby trzeba było aż tyle o nich mówić?

Sprawą poważniejszą jest poczucie winy jako forma ucieczki od odpowiedzialności. Mówiąc ogólnie, kłopot z ludźmi, którzy demonstrują przesadne poczucie winy, którzy biczując się proszą o litość, polega na tym, że postawa ta ani ich przed niczym nie chroni, ani nie skłania do zmian, przeciwnie, paraliżuje ich wewnętrznie. Choć źle o sobie myślą, to bynajmniej nie uważają za konieczne się zmieniać – nie są zresztą do tego zdolni. A od wyznania ?jestem nędznym grzesznikiem” do słów ?o, ja nieszczęś­liwy!” już naprawdę tylko jeden krok.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.