Postawy

Dyrektor i jego najbliżsi współpracownicy starają się poznać swoich podwładnych, ich zainteresowania, aspiracje, kłopoty jakie mają oni sami lub członkowie ich rodziny. Różnie jednak z tym bywa. I tak np. pra­cownik wrócił do pracy po dłuższej nieobecności spo­wodowanej chorobą. Został wezwany do dyrektora, który oświadczył: ?Proszę udać się do miejscowości X, sprawdzić zaawansowanie robót. O szczegółach po­informuje wicedyrektor. To wszystko, dziękuję”.

Rozmowa z wicedyrektorem miała zupełnie inny przebieg i zaczęła się od słów: ?Cieszę się, że pana wi­dzę ponownie w pracy. Odczuwałem pana nieobecność. Jak samopoczucie? Czy może pan podjąć się wykona­nia nowego zadania?” A co powiedział ów pracownik kolegom w wydziale? O pierwszej rozmowie nic nie wspomniał, a drugą skwitował: ?Świetnie się pracuje z wicedyrektorem; cenię go wysoko i mogę dużo dla niego zrobić”.

Chyba znacznie lepiej postąpiłby dyrektor, rozpoczy­nając rozmowę od pytań: ?Jak się pan czuje?” Kiedy nastąpił powrót ze szpitala?” itp. Niestety, o tych ?drobiazgach” po prostu zapomniał. A szkoda, bo za­interesowanie się pracownikiem należy do jego obo­wiązków służbowych i… moralnych.

Pracownik przywiązuje wielką wagę do problemów ekonomicznych, warunków pracy i wypoczynku, moż­liwości zajęcia wyższego stanowiska w hierarchii za­wodowej, bierze pod uwagę prestiż danej instytucji w społeczeństwie, zainteresowanie i życzliwość ze stro­ny przełożonych. Każdy podwładny oczekuje od swego przełożonego uznania za swoją pracę i nie znosi obo­jętności. Austryjacki psycholog Alfres Adler (1870? 1936) w książce pt. Jakie znaczenie powinno mieć dla człowieka życie zauważył: ?Człowiek, którego nie in­teresują losy innych ludzi, napotyka ogromne trudno­ści w życiu i przynosi innym dużą szkodę. Dzięki ta­kim ludziom powstają wszelkie nieszczęścia”. Brak za­interesowania się kadry kierowniczej sprawami pra­cowników powoduje, że jednostki bardziej ambitne ? mimo niezłych uposażeń i dobrych warunków pracy ? korzystają z każdej nadarzającej się okazji i opuszcza­ją zakład pracy.

Zwierzchnika powinna cechować słowność, wyraża­jąca się w zdecydowanej woli zrealizowania przyjęte­go zobowiązania w określonym terminie. Ta godna u- wagi cecha świadcząca o stałości postępowania człowie­ka znalazła nawet wyraz w porzekadle: ?Słowo raz da­ne powinno być w terminie dotrzymane”. Spełnienie tego, co się przyrzekło świadczy o poszanowaniu za­równo własnej godności, jak i godności innego czło­wieka. Każde niedotrzymanie słowa pociąga za sobą sankcje moralne, bo narusza normy współżycia. Nie najlepiej oceniamy podwładnego, który lekceważy przyjęte na siebie zobowiązanie, ale znacznie ostrzej osądzamy zwierzchnika, podejmującego zobowiązanie bez głębszego zastanowienia się i bez zamiaru wywią­zania się z niego.

Oto zgłasza się młody inżynier i chce podjąć pracę pod warunkiem jednak otrzymania mieszkania w sto­sunkowo krótkim czasie. Dyrektor przyjmuje jego ofer­tę i obiecuje przydzielić mieszkanie W okresie trzech miesięcy. Po upływie terminu pracownik zgłasza się do dyrektora, ale nie zostaje przyjęty. Sekretarka jed­nak poinformowała, że sprawa mieszkania nie została jeszcze załatwiona. Mija następny miesiąc, inżynier ponownie usiłuje wyjaśnić sprawę, ale również nie może dostać się przed oblicze władzy, bo ? jak oświad­czyła sekretarka ? ?Dyrektor jest bardzo zajęty”. In­żynier spotyka jednak dyrektora na terenie zakładu i próbuje uzyskać informację, kiedy dane bez naj­mniejszych wahań słowo zostanie dotrzymane. Ku wielkiemu jednak zdumieniu usłyszał: ?Zawracacie mnie głowę takimi sprawami, zabierzcie się do roboty, plan się wali”. Młody inżynier skierował swe kroki w stronę biura i napisał pismo wymawiające pracę. Co o postawie dyrektora myślał podwładny, a co jego ko­ledzy, którzy całą sprawę skwitowali utartym powie­dzeniem: ?Dyrektor z gęby zrobił cholewę”. Przydzie­lenie mieszkania jest sprawą trudną i najczęściej nie zależy jedynie od woli dyrektora. Ale czy można sło­wa rzucać na wiatr, podejmować zobowiązania bez przemyślenia? Jak ocenić odpowiedź zwierzchnika? Skomplikował on plany życiowe pracownika i poder­wał swój autorytet w oczach całej załogi. Słowność ? to jedna z ważniejszych cech człowieka, świadczy o je­go moralności.

Zakład pracy jest organizacją bardzo złożoną, osią­gane zaś wyniki zależą od wielu czynników: spraw­nego kierownictwa, dobrej współpracy oddziałów i wy­działów, sumiennego wykonywania obowiązków przez wszystkich pracowników. Dyrektor gra niewątpliwie szczególną rolę i wywiera duży wpływ na funkcjono­wanie zakładu. Czy jednak, doceniając wkład pracy załogi, może posługiwać się następującymi sformułowa­niami: ?unowocześniłem zakład”, ?wybudowałem przed­szkole”, ?uruchomiłem stołówkę”, ?nawiązałem współ­pracę kooperacyjną” itp. Wyrażenia takie rodzą pyta­nie: ?Co w tym czasie robili inni pracownicy?” Odpo­wiedź na to pytanie znajdujemy w interesującej książ­ce pt. Etyka zawodowa w administracji”. ?Ja czy my? ? pisze S. Kowalewski ? Dziś nie ma pracy w po­ważniejszej skali, która by była dziełem jednego czło­wieka. Czasy Robinzonów Cruzoe minęły bezpowrot­nie. Dlatego też nie można uznawać za zgodne z ety­ką przypisywanie sobie dzieła, nad którym pracowało wielu ludzi. Jeżeli kierownik, referując np. wykona­nie planu, wyraża się w ten sposób: ?wykonałem plan”, ?przekroczyłem plan” ? mówi nieprawdę, więc postę­puje nieetycznie. Wyrażeniem jedynie na miejscu by­łoby: ?wykonaliśmy plan”, czy też ?przekroczyliśmy go”. Zdawałoby się, że chodzi tu tylko o słowa, a więc kwestię należy uznać za błahą. Tak jednak nie jest. Używanie zaimka ?ja” zamiast zaimka, ,my” jest pa­pierkiem lakmusowym, który zdradza autokratę, czło­wieka o niskim poziomie kultury, niezbyt wyczulonego? na problemy etyczne”.

W skomplikowanych warunkach współżycia przestrzeganie norm moralnych i reguł obyczajowych po­maga utrzymać prestiż i godność zawodową przełożo­nego i podwładnego. Niestety, dość często o tym zapominamy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.