Przełożony a doskonalenie kwalifikacji podwładnych

Poważne zmiany dokonywujące się w naszym życiu wymagają systematycznego uzupełniania kwalifikacji zawodowych. Nie obywa się to bez udziału kadry kie­rowniczej, która i w tej dziedzinie oddziaływuje na pracowników przede wszystkim własnym przykładem, zaangażowaniem, postawą. Oddajmy głos profesorowi S. Kowalewskiemu, który pisał: ?Jakże często słyszy się ze strony kierowników narzekania na słaby per­sonel. A przecież to, kim za kilka lat będą młodzi pra­cownicy, którzy dziś rozpoczynają karierę zawodową, zależy w bardzo znacznym stopniu od tego, czy ich kolejni szefowie będą umieli spełniać jak należy włas­ne funkcje kierownicze. Warto sobie uświadomić, że kierownik nie pracujący nad własnym rozwojem, a tym samym nieszkolący i nie wychowujący w sposób nowoczesny podległego sobie personelu, coraz wyraź­niej i szybciej będzie, na tle zachodzących przemian naukowo-technicznych, przybierał postać przypomina­jącą robota ograniczającego swą aktywność do czyn­ności zrutynizowanych” [1]. Słowa te nie wymagają ko­mentarzy.

Troszcząc się o podniesienie kwalifikacji, przełożony nie tylko sam daje dobry przykład, ale i stara się za­pewnić warunki umożliwiające korzystanie z różnych form doskonalenia, podejmowania pracy samokształ­ceniowej. To dużo, a jednak… Arabskie porzekadło mówi: ?Konia można doprowadzić do wodopoju, ale pić musi on sam”. Otóż właśnie. Niezbędny jest twór­czy wysiłek podwładnego. Niewiele osiągnie przełożo­ny, jeśli jego poczynania nie spotkają się ze zrozumie­niem podwładnego, który nie potrafi zmobilizować swych sił, by poszerzyć wiedzę, rozwinąć uczucia i w efekcie stać się człowiekiem przynoszącym coraz więk­sze korzyści społeczeństwu.

Zjawisko to daje się wyraźnie zaobserwować na kur­sach organizowanych przez resortowe ośrodki dosko­nalenia kadr. Jedni uczestnicy starają się podnieść swoje kwalifikacje, zadają pytania, proszą o wyjaśnie­nie rozmaitych problemów, biorą aktywny udział w dyskusjach, studiują literaturę. Inni natomiast, na szczęście niezbyt liczni, przyjeżdżają, aby oderwać się od uciążliwych obowiązków służbowych przełożonego, wypocząć, pograć -w brydża. I tak upłynie tydzień. Ładna to postawa pracownika, który zapomniał, że w tym przypadku społeczeństwo ponosi straty, bo nie uzupełnia on swoich kwalifikacji i jednocześnie nie pracuje. Tymczasem organizacja kursu drogo kosztuje ? trzeba wynająć lokal, zapłacić za zużycie prądu, zapewnić wyżywienie, pokryć koszty podróży, opłacić prelegentów.


Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.