A jednak ? trudno być samemu

Człowiek jest istotą społeczną i dąży do utrzymania stosunków z innymi. Ludzie bywają u siebie, bo trud­no być samemu, żyć w izolacji. Jednak nerwowy tryb życia wypełniony licznymi zajęciami, ciągły poś­piech, powodują ograniczenie kontaktów towarzyskich, uproszczenie ich w ten sposób, aby nie wymagały wielu konwenansów i jednocześnie sprawiały dużo przyjemności oraz mniej kosztowały. Dlatego obecnie wzajemne odwiedziny odbywają się na skutek wy­raźnej zachęty i zaproszenia na określony dzień i go­dzinę. Oto przykład. Na wczasach posiłki, wycieczki, gry i zabawy zbliżają ludzi do siebie. W wyniku wspól­nych przeżyć wytwarza się niekiedy wzajemna sym­patia i rodzi się chęć utrzymania dalszych kontaktów. W ostatnich dniach pobytu następuje wymiana nu­merów telefonów i zapowiedź spotkania się. Oto jedna z par małżeńskich podejmuje inicjatywę, informując że po zakończeniu sezonu urlopowego wystąpi z kon­kretną propozycją towarzyską. Zapraszać może w imie­niu obojga: i żona, i mąż. Nie musimy od razu akcep­tować zaproszenia, odpowiedzi jednak udzielamy moż­liwie szybko. Jeśli z jakichś przyczyn nie jesteśmy w stanie skorzystać z zaproszenia, to udzielając od­mownej odpowiedzi staramy się ją uzasadnić: ?Mąż wyjeżdża na Targi Poznańskie”, ?Żona uczestniczy w kolegium redakcyjnym” itp. Przypomnijmy, że żaden z małżonków nie jest upoważniony do podej­mowania decyzji w imieniu drugiego małżonka, nawet jeśli jest przekonany, że nic nie stoi na przeszkodzie zaakceptowania zaproszenia. Ponieważ nawiązanie sto­sunków towarzyskich powodowane wzajemną sympa­tią znajduje się w tym przypadku w fazie początko­wej, odmowna odpowiedź ? nawet uzasadniona ? może być różnie komentowana, dlatego też delikat­ność nakazuje, by następna z kolei inicjatywa spot­kania wyszła od pary małżeńskiej, która nie mogła skorzystać z zaproszenia.

Do niedawna jeszcze obowiązywał obyczaj zwany zaręczynami. Dziś obrzęd ten ? jak wiele innych ? wyszedł po prostu z mody. Jeszcze trochę i młode po­kolenie będzie się dowiadywać o zaręczynach z opo­wiadań babek i z książek historyczno-obyczajowych. Młodzi ludzie poznają się, zakochują, a wzajemne sto­sunki określają krótko: chodzimy ze sobą, mój chło­piec, moja dziewczyna. Okres wspólnego chodzenia kończy się często małżeństwem, poprzedza je jednak nawiązanie kontaktu między rodzicami dziewczyny i chłopca. Gdy sprawa małżeństwa zostaje już zdecydo­wana, rodzice panny zapraszają do siebie rodziców przyszłego zięcia. W uzgodnieniu terminu takiego spot­kania pośredniczą najczęściej przyszli małżonkowie.

Następuje wesele. Uczestniczą w nim krewni, przy­jaciele, dobrzy znajomi, koledzy z pracy. Niektórzy z uczestników zechcą młodą parę zaprosić do siebie. Dają temu wyraz w rozmowie i następnie występują z propozycją. Wszystkie tego rodzaju spotkania na­stępują jedynie po uzgodnieniu konkretnego terminu. A jak się ustosunkować do zaproszenia, które brzmi: ?Wpadnijcie do nas w wolnym czasie?” Takie zapro­szenie obowiązuje zawsze i… nigdy. Nie mogą więc być potraktowane poważnie, z zasady więc nie korzysta się z nich.

Współżyjąc bliżej z określoną grupą osób, przeży­wamy z nimi zarówno radości, jak i smutki. Swoje zaś szczere uczucia staramy się w odpowiedniej for­mie wyrazić. Świetną okazją po temu stwarzają właś­nie imieniny, które poniekąd stały się świętem osobi­stym. Przyjaciele i bliżsi znajomi, koledzy i koleżanki przekazują życzenia, dołączając niekiedy kwiaty lub skromny upominek. Dawniej można było bez zapo­wiedzi udać się do solenizanta, aby złożyć osobiście życzenia. Zmieniają się jednak warunki życia i w konsekwencji kruszeją stare obyczaje, tworzą się nowe. Dziś w zasadzie nie odwiedza się solenizanta, nie będąc zaproszonym. Życzenia składamy: osobiście, co najczęściej ma miejsce w zakładzie pracy, listow­nie, telefonicznie lub telegraficznie. Solenizant dzię­kuje za życzenia i dobrze się stanie, jeśli przy tej okazji zanotuje sobie w kalendarzu nazwiska osób, które pamiętały o jego święcie, aby w odpowiednim czasie odwzajemnić się swoją pamięcią o nich. I na tym właściwie sprawa może się zakończyć. Często jednak solenizant zaprasza przyjaciół, którzy złożyli życzenia, na poczęstunek, który przybiera różne for­my.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.