Człowiek taktowny nie okazuje, że zauważył wady, błędy i potknięcia

W naszych kontaktach służbowych i prywatnych spotykamy ludzi różniących się wyglądem zewnętrz­nym, charakterem, kulturą osobistą, umiejętnością wy­rażania swych myśli. Jedni potrafią pięknie, płynnie mówić, podczas gdy inni na skutek wadliwego funk­cjonowania organów mowy jąkają się i seplenią, co powoduje uchybienia w poprawnej wymowie. Czło­wiek taktowny jednak ?nie zauważy” występujących wad, nie da poznać, że forma wypowiedzi odbiega od powszechnie występującej w stosunkach międzyludz­kich.

Ludzie różnią się również przygotowaniem ogólnym i zawodowym. Niemniej jednostki posiadające pewne braki w wykształceniu używają niekiedy wyrazów i zwrotów, szczególnie obcego pochodzenia, nie rozumie­jąc ich znaczenia albo nie umiejąc właściwie ich wy­mówić. Jeden z pracowników na przykład w rozmo­wie z kolegami wypowiedział słowo ?city”, nadając mu polskie brzmienie. Drugi powtórzył to, ale zamiast ?city” powiedział ?sity”. Autor popełnionego błędu za­czerwienił się, zamilkł. Powstała dość przykra sytua­cja. Przy tej okazji nie od rzeczy będzie wspomnieć, że popisywanie się obcymi wyrazami lub zwrotami zaczerpniętymi z języka, którego się nie zna, z zasady naraża na wstyd, prowadzi do kompromitacji.

W życiu spotykamy się też z przypadkami drobnych uchybień w ubiorze, jak np. źle zawiązany lub prze­krzywiony krawat, rozwiązane sznurowadło w panto­flu. We wszystkich tych przypadkach nie poprawiamy i nie korygujemy, by nie zapeszyć naszego rozmówcy. Tego wymaga takt. Wyjątek od tej zasady może być dopuszczony w stosunkach przyjacielskich, w rozmo­wie odbywającej się w cztery oczy.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.