Imieniny

Imieniny są przede wszystkim świętem rodzinnym i nikt z domowników nie powinien o nim zapomnieć. Uroczyste obchodzenie imienin integruje rodzinę, umoż­liwia okazanie wzajemnej życzliwości, szacunku, wdzię­czności, podtrzymuje wzajemne więzi. Chociaż imie­niny są świętem rodzinnym i osobistym, to jednak uro­czysty nastrój przenosi się również na teren zakładu pracy. Złożenie życzeń kolegom w pracy, z którymi pracuje się w jednym pokoju lub wydziale, jest oczy­wiście ładnym obyczajem, świadczącym o wzajemnej sympatii i życzliwości. Warunkiem jest jednak, by ceremonia ta odbywała się w skromnych rozmiarach, nie naruszających rytmu pracy. Jeśli jednak przybie­ra ona szerszy zasięg, angażuje wielu pracowników, którzy wędrują z różnych wydziałów, a nawet oczeku­ją na swoją kolejkę, by złożyć życzenia solenizantowi, budzi zastrzeżenia. Narusza bowiem porządek przewi­dziany regulaminem pracy, utrudnia załatwienie spraw bieżących przez osoby z zewnątrz.

Składanie życzeń solenizantom najczęściej ogranicza się do osób pracujących w tym samym wydziale, cho­ciaż różnie z tym bywa. Godzien szacunku J. Kamy­czek umieścił w ?Przekroju” informację, w której czy­tamy: ?W naszej instytucji (70 osób) istnieje zwyczaj wyprawiania imienin systemem każdy dla każdego i wręczania prezentów każdy każdemu. W rezultacie pra­cownik uczestniczy w 70 bankiecikach i kupuje 70 pre­zencików”. No cóż, można dojść i do takiej doskona­łości, tylko czy warto?

Abstrahując od tego godnego ?podziwu” przykładu, musimy wspomnieć, że praktykowane są różne zwycza­je obchodzenia imienin w miejscu pracy. W jednym przypadku osoby współpracujące ze sobą składają tylko życzenia, co należy uznać za najlepsze rozwiąza­nie, w innym wręczają kwiaty lub jakiś upominek. Ofiarowywanie upominków jest sprawą dość złożoną, wiąże się bowiem z obciążeniami finansowymi i stanem stosunków między solenizantem a niektórymi współ­towarzyszami pracy. Nie wszyscy mogą pozwolić sobie na częste wydatki związane z kupnem zbiorowego upo­minku, nie zawsze też wzajemne stosunki układają się najlepiej. Stąd jedni nie zawsze mogą, a inni czasami nie chcą uczestniczyć w ofiarowaniu upominku. Zdarza się jednak, że wbrew własnej woli dostosowują się do życzeń większości lub tylko części kolegów i uczestni­czą we wspólnym przedsięwzięciu. Niektórzy się jed­nak uchylają, informując na przykład, że nie obcho­dzą imienin w ogóle, będą w tym dniu przebywać w delegacji służbowej. Wprawdzie mówi się, że udział we wspólnym upominku jest dobrowolny, niemniej od­mowa wpłacenia pewnej sumy wywołuje komentarze. Powiedzmy sobie otwarcie, że tego rodzaju zbiorowe działanie jest pewną formą przymusu, a wszelki przy­mus w tej dziedzinie nie powinien mieć miejsca.

Życzenia składają na ogół wszyscy najbliżsi koledzy, ale upominek bywa wręczany tylko przez część osób. W tym przypadku osoba wręczająca mówi: ?to od…”. Nie jest to najlepsze rozwiązanie, wzbudza bowiem po­dejrzenia, wywołuje komentarze. Czy nie zrezygnować w ogóle ze wspólnego prezentu? W niektórych mniej­szych zakładach pracy kupno wspólnego upominku i urządzenie poczęstunku powoduje podział pracowni­ków na ?lepszych” i ?gorszych”. Personel merytorycz­ny kupuje upominki i urządza ?kawę” lub ?herbatę” dla swoich członków, a techniczny ? dla swoich. W czyim interesie leży tego rodzaju praktyka?

Istnieje zależność między formą składania życzeń, a odwdzięczaniem się. Po otrzymaniu upominku soleni­zant ma właściwie dwa wyjścia. Jedno, bardziej prak­tyczne, polega na sprowadzeniu całej sprawy do poczę­stowania słodyczami, a w dalszej perspektywie wzię­cia udziału we wspólnym upominku, jeśli ten uciążli­wy obyczaj nie może być przezwyciężony. Drugie roz­wiązanie polega na urządzeniu poczęstunku, w czasie którego podaje się herbatę, kawę, ciastka, czasami cu­kierki. Poczęstunek taki odbywa się bez alkoholu, pi­cia bowiem wódki czy wina w zakładzie pracy zaka­zują odpowiednie przepisy, obowiązujące wszystkich, niezależnie od zajmowanego stanowiska.

Uczestniczenie w poczęstunku stwarza też trudną sytuację przyszłym solenizantom, którzy nie mieli ochoty, z różnych przyczyn, organizować go, bądź tez nie chcieliby wypaść gorzej. Przeciwko urządzeniu biu­rowej ?herbatki” przemawia również i to, że odbywa się ona jakby skrycie, tak by reszta współpracowników o tym nie wiedziała. Nie zawsze przychodzi to łatwo. Najczęściej widzą to nie zaproszeni koledzy i… komen­tują, ba ? co gorsze ? widzą niekiedy takie ?spot­kania” i interesanci. I co o tym myślą?

Rewanż za złożone życzenia należałoby sprowadzić do najskromniejszych rozmiarów, a więc do poczęsto­wania słodyczami.

Oddzielny problem ? to imieniny zwierzchnika. W małych zakładach pracy zwierzchnik jest najczęściej traktowany tak, jak wszyscy pracownicy i na tych sa­mych zasadach obchodzi się jego imieniny. Inna jed­nak praktyka bywa w zakładach dużych, gdzie utarł się nawet specjalny ?protokół” określający, kiedy po­szczególne jednostki organizacyjne złożą życzenia, liczebność delegacji. Wypacza to pozytywny sens sto­sunków nieformalnych, nie sprzyja wytworzeniu się bardziej szczerych bezpośrednich stosunków między­ludzkich i ? co jest bardzo ważne ? dezorganizuje pracę.

A upominek? Najsłuszniej postępują pracownicy, jeśli wszystko się skończy na życzeniach i ewentual­nie kwiatach, zwłaszcza że zwierzchnik z zasady nie bierze udziału we wspólnych upominkach, wręczanych współpracownikom z okazji imienin, i nie rewanżuje się poczęstunkiem, nawet jeśli otrzyma prezent. Jedy­nie osoby składające życzenia zaprasza na krótką po­gawędkę i ewentualnie poczęstuje herbatą czy słody­czami.

Zakład pracy zaspokaja potrzeby narodu, wychowuje, uczy porządku, dyscypliny, poszanowania czasu itp. Nie jest natomiast miejscem kontaktów towarzys­kich, które dezorganizują pracę i powodują naruszenie obowiązujących przepisów. W okresie ostatnich kilku lat wiele spraw porządkuje się, doprowadza do właści­wych wymiarów. W tym kontekście warto chyba za­stanowić się, czy rzeczywiście dotychczasowa forma ob­chodzenia imienin zasługuje na kontynuowanie?

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.