Pozdrowienie ? najprostszy wyraz uprzejmości

Przekraczając próg zakładu pracownik staje się członkiem nowej grupy społecznej, składającej się z kolegów, wśród których upływa znaczna część jego ży­cia. W ramach tej właśnie grupy, złączonej wspólnym wysiłkiem, odbywa się współpraca i współdziałanie, nawiązują się kontakty służbowe i prywatne, życzliwe i nieprzyjazne, zasługujące na uwagę lub też krytykę. W grupie tej obowiązują określone wzory postępowa­nia i ustalone reguły obyczajowe, jak np.: liczenie się z cudzym czasem, dotrzymywanie obietnic, okazywanie życzliwości, uprzejmości. Przestrzeganie ich wpływa na wytworzenie się dobrego klimatu, a dobry klimat in­tegruje grupę, ułatwia przezwyciężenie braków i trud­ności, wiąże z zakładem, wpływa na podniesienie wy­ników pracy.

Najprostszą formą uprzejmości jest ukłon. Jedni znawcy dobrych obyczajów utrzymują, że pierwszy się kłania ten, kto jest lepiej wychowany, inni że wymia­na ukłonów odbywa się jednocześnie, a jeszcze inni formułują pewne reguły: mężczyzna kłania się kobie­cie, młodszy ? starszemu, pracownik ? przełożonemu, idący ? stojącemu, wchodzący ? już obecnym, jadą­cy samochodem ? idącemu pieszo. Ten ostatni pogląd ma najwięcej zwolenników.

Rodzi on jednak pytanie, którymi spośród wyżej wymienionych reguł będą się kierować na przykład dyrektor i urzędniczka w czasie przekraczania progu zakładu? Będzie ich oczywiście obowiązywać reguła: wchodzący pozdrawia już obecnych niezależnie od zaj­mowanego stanowiska i płci. I tak naczelny dyrektor pozdrowi portiera i innych pracowników, których spo­tka po drodze do swego gabinetu, urzędniczka powie dzień dobry kolegom stojącym w holu, a pracownik ukłoni się woźnej, wykonującej swoje prace na kory­tarzu. Pierwsze poranne pozdrowienie jest oczywiście wyrazem uprzejmości i jednocześnie świadczy o więzi łączącej wszystkich, którzy są zatrudnieni w tym sa­mym zakładzie.

Reguły determinujące współżycie ludzi mówią, że rękę podaje: kobieta ?- mężczyźnie, starszy ? młodsze­mu, przełożony ? podwładnemu. Powstaje znowu py­tanie, która z reguł będzie obowiązywać w zakładzie pracy? Urzędniczka, będąc pracownikiem, nie wyciąga w biurze pierwsza ręki do swego zwierzchnika. W kon­taktach towarzyskich natomiast postąpi inaczej. Pod­czas prywatnego spotkania, w którym będzie również uczestniczyć jej przełożony, urzędniczka poda mu rękę, w myśl reguły ? kobieta pierwsza podaje rękę męż­czyźnie.

Czy ludzie, którzy pracują razem i kontaktują się codziennie, witają się przez podanie ręki? W tym względzie nie ma jednolitej praktyki. W jednych za­kładach przychodząc do pracy i opuszczając zakład pracownicy podają sobie ręce, w innych natomiast przywitanie i pożegnanie sprowadza się do powiedze­nia ?dzień dobry” i ?dowidzenia”. W najdawniejszych czasach mężczyzna trzymał broń w prawej ręce i jeśli właśnie prawicę wyciągał do innego człowieka ? to tym samym dawał dowód swych dobrych, przyjaciel­skich intencji. Zmieniają się jednak warunki życia, ulegają zmianie obyczaje. Witanie się osób kontaktu­jących się ze sobą codziennie przez podanie ręki wy­chodzi jakby z mody. Wystarczy w zupełności skinię­cie głową i powiedzenie: ?dzień dobry” lub ?do wi­dzenia”. W niektórych jednak przypadkach podanie rę­ki jest po prostu niezbędne. Na przykład w czasie wy­jazdu kolegi w podróż służbową, po powrocie z pod­róży, przed wyjazdem na urlop i po jego zakończeniu, podczas składania życzeń i kondolencji. Podanie ręki w tych przypadkach podkreśla serdeczność, współczu­cie itp. życzliwe uczucia.

A jak odbywa się przywitanie dyrektora z pracowni­kami, którzy pracują w pomieszczeniu mieszczącym 10?15 osób lub w hali fabrycznej będącej miejscem pracy 50?60 pracowników? W takich warunkach przy­witanie się z każdym pracownikiem nie jest możliwe chociażby ze względu na naruszenie toku zajęć, a w zakładzie praca jest ważniejsza od uprzejmości. Sytua­cja ta przypomina w pełni orkiestrę i dyrygenta, któ­ry, nie mogąc się przywitać z każdym jej członkiem, podaje rękę pierwszemu skrzypkowi. Jest to gest sym­boliczny, odnoszący się do całego zespołu. Podobnie po­stępuje dyrektor. Wchodząc do hali pozdrawia wszy­stkich pochyleniem głowy, ale wita się z jednym, naj­bliżej znajdującym się pracownikiem, i oczywiście z kierownikiem brygady czy oddziału. Zatrudnieni w hali pracownicy powinni to odczuć, jakby dyrektor przywitał się ze wszystkimi.

Podczas spotkania na terenie zakładu pracy młodsi pozdrawiają starszych, mężczyźni ? kobiety, pracow­nicy ? swoich zwierzchników. Od tych zasad wystę­pują wyjątki. Dyrektor pozdrawia zatrudnione pracow­nice, z wyjątkiem młodych, rozpoczynających pracę. Kulturalny dyrektor pozdrowi też starszego pracowni­ka, który całe swoje życie spędził w tym zakładzie i walnie przyczynił się do jego rozwoju. A co myśleć o młodym inżynierze, który kierując się regułą: pracow­nik pozdrawia przełożonego, oczekuje skinienia głowy od doświadczonej, starszej pracownicy? Problem ten poruszyła ?Trybuna Ludu” pisząc: ?(…) ale przecież słyszę, że nawet w znanych kombinatach młody kie­rownik zwraca się na operatywce do wysłużonego ro­botnika per ty. A tamten czapkując, tytułuje szcze­niaka: ?panie inżynierze”. Warto chyba przypomnieć powiedzenie ? mniej reguł, więcej taktu i poszano­wania innego człowieka.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.